Jeśli lubisz Wiedźmina, to może spodobają Ci się te książki i seriale – 12 poleceń!

Chciałabym podzielić się z Tobą moimi propozycjami książek i seriali, które mogą Ci się spodobać, jeśli jesteś fanem/fanką Wiedźmina. Ostatnio zanurzyłam się w koszmarne pomysły scenarzystów Wiedźmina (analiza serialu Wiedźmin od Netflixa – playlista), więc teraz czas na odtrutkę.

Przeżyliście już przygody Geralta, a teraz szukacie czegoś podobnego? Zobacz co przygotowałam:

Jeśli wolisz słuchać niż czytać 👇

Anime Zmora Wilka od Netflixa

Rozpoczynamy od kwestii związanej z filmem z Wiedźminowego uniwersum, czyli „Zmora Wilka„. Niestety, film ten nie przypadł mi do gustu. Anime w słowiańskich klimatach to dla mnie trochę jak jedzenie ramenu na zmianę z bigosem – trudno pogodzić takie różnice kulturowe. Mój entuzjazm dla tego filmu został jeszcze bardziej osłabiony przez liczne niespójności fabularne i brak zrozumienia istoty postaci wiedźminów. Dlatego z pełnym przekonaniem nie polecam tego filmu. Według mnie szkoda sobie psuć wyobrażenie o uniwersum Wiedźmina tym tworem.

Wiedźmini to nie byli superbohaterowie, drogi Netflixie. Można się pomylić, bo mają przewagę nad innymi i ich mutacje to takie trochę supermoce, ale to żadni bohaterowie. W oczach całego społeczeństwa są pogardzanymi mutantami, a jeśli ktoś ich darzy szacunkiem, to głównie ze strachu. Raczej nikt wiedźminem zostać nie chce i zdecydowanie nie byliby tak potężnie zbudowani, ponieważ byle mantikora by ich rozwaliła w drobny mak. Byli bardzo szybcy i zwinni, więc musieli być raczej żylaści, szczupli. Już nawet Geralt w Dzikim gonie jest nieco zbyt umięśniony, jeśli mielibyśmy być dokładni. 

A leszy to postać z wierzeń słowiańskich i mało ma wspólnego z wampirami, co zdaje się nam mówić fabuła tego filmu. Ponadto po co ten Wiedźmin z nim walczył, skoro wystarczyło od razu go podpalić? Po co przed podpaleniem jeszcze wypił eliksir, oczywiście jedyny znany netflixowi czyli kot do widzenia w ciemnościach? Zbyt dużo pytań o spójność fabuły już na samym starcie. Ze złością i frustracją wyłączyłam. Wybaczcie mi, jeśli Wam się spodobał. 

Jeśli lubisz Wiedźmina za Geralta, czyli..

Silną postać, która musi dokonywać trudnych wyborów i świat stawia przed nim spore wyzwania, a wszystko to okraszone dość brutalną rzeczywistością i odrobiną erotyzmu to polecam zainteresować się Mroczną Wieżą Stephena Kinga. 

Jeśli się wycofaliście to poczekajcie: King to nie tylko horrory! Owszem, genialnie buduje napięcie i potrafi wzbudzić w czytelniku strach, ale jego książki to nie tylko horrory, więc jeśli wydaje Ci się, że to nie dla Ciebie – spróbuj najpierw coś przeczytać! W tym zestawieniu będę polecać tylko jeden niby horror, bo to tak naprawdę dreszczowiec, ale do niego przejdziemy później. W ogóle sporo tutaj będzie Kinga, bo on naprawdę dobrze pisze, te dialogi są realistyczne i bardzo dobrze oddają istotę postaci, ich charakter i motywacje. Nie ma tam zbyt dużo opisów ekspozycyjnych, co też cenię. 

Mroczna wieża to cykl skończony, dość długi, bo składa się z ośmiu tomów, co też uważam, że na plus. Ja dopiero zaczęłam czytać, ale całkiem się wkręciłam, natomiast jeszcze nie wiem wszystkiego na temat tego świata. Głównym bohaterem jest Rolland, który to jest rewolwerowcem. To taka formacja, która strzeże świat przed złem. A świat ten jest dość mroczny, bo nie dość, że postapokaliptyczny, grozi mu całkowita zagłada, to jeszcze mamy do czynienia z demonami oraz czymś w rodzaju diabła. Jeśli znacie dodatek Serce z kamienia do Wiedźmina 3 to na samym początku pierwszego tomu Mrocznej Wieży możecie napotkać tam pewną postać, która choć jest złolem, to micha się Wam ucieszy od ucha do ucha. A przynajmniej mi się ucieszyła i aż zaczęłam googlować jakie są powiązania.

Dodam jeszcze, że jest to Stephen King z czasów młodości, więc w pierwszym tomie Mrocznej Wieży jest więcej scen erotycznych niż w jego 30 innych książkach. 🤣 Jest także film Mroczna wieża, na który wszyscy narzekają, że to nie to co w książkach, ale no ludzie, nie da się oddać 8 tomów w półtoragodzinnym filmie! Obniżanie za to oceny powinno być zakazane. Natomiast jest oddany klimat i to właśnie on mnie zachęcił do przeczytania. Więc jeśli nie jesteście pewni, czy Mroczna Wieża jest dla Was to polecam film – jest na HBO. Dla mnie to film 8/10!

Jeśli lubisz Wiedźmina za odklejenie się od rzeczywistości

to zerknij na książkę „Baśniową Opowieść” Stephena Kinga. To, jak sam tytuł wskazuje, niecodzienny dla Kinga, mocno baśniowy świat, ale raczej jest to książka dla starszej młodzieży lub dorosłych, bo są elementy, których dzieciom nie polecam. To historia nastolatka, który odkrywa sekrety dziwnego sąsiada, gburowatego staruszka. Okazuje się potem, że czeka go nie lada wyzwanie, podczas którego dorasta w trybie przyspieszonym.

Bardzo satysfakcjonująca opowieść, w której zakończenie jest ładnie poprowadzone, co niestety nie zawsze Kingowi się udaje. Przeniesienie się w świat, w którym baśnie zderzają się z rzeczywistością, a po drodze należy nie tylko rozwikłać tajemnice, ale także stanąć przed dylematami moralnymi. Uczta dla wyobraźni, powieść z tych raczej lżejszych, idealnych na jesienne lub zimowe wieczory.

Jeśli cenisz Wiedźmina za świat fantasy i lubisz fantastykę to polecam

Dwa seriale i jeden cykl powieści.

Zaczniemy od dwóch seriali i jednym z nich jest Carnival Row na Amazon prime, miesiąc jest za darmo, więc jeśli nic innego Was tam nie przyciągnie no to obejrzycie sobie go w jedynej słusznej cenie. Niestety jest to serial, który miał świetny potencjał, ale został skasowany, więc w drugim sezonie musieli na szybko pozamykać wszystkie wątki i niektóre nie udały się idealnie. Jednak jest to jedyny minus tej produkcji. Fabuła opiera się na paru wątkach: 

  • miłosnym, 
  • politycznym, 
  • o dyskryminacji i tolerancji 
  • oraz detektywistycznym.

Wszystko się dzieje w świecie okołowiktoriańskich czasów, gdzie mamy świat ludzi oraz świat wróżów, czyli mitycznych stworzeń podobnych do ludzi, które zostały przegnane ze swoich ziem. Okazuje się także, że w mieście gdzie rozgrywa się główna akcja dochodzi do serii morderstw, co dodatkowo zaostrza konflikt między tymi dwoma nacjami. Akcja się zagęszcza, gdy dochodzi do wyborów i opozycja przejmuje władzę. Nudzić się nie będziecie, a dbałość o detale pozwoli Wam się całkowicie zanurzyć w świecie przedstawionym. Mamy tam całą różnorodność ras i kultur, jednak wszystko ładnie się spina w ramach prowadzonej historii. Są także elementy zaskoczenia i nie raz zmienicie zdanie co do ulubionego bohatera. Końcówka mogłaby być lepsza, ale jest dobra i całość oceniłam na 8/10. Jest się czym zachwycać.

Drugą polecajką w tej kategorii…

Jest Sandman, oparty na komiksie Neila Gaimana, w którym mamy nieco inny świat, ponieważ jest to głównie świat ludzi i bogów. Serial znajdziemy na Netflixie, który, jak się okazuje, potrafi zrobić czasem coś dobrego. Oryginału nie znam, więc nie będę oceniać serialu jako adaptacji, tylko po prostu jako samodzielną produkcję. Rewelacyjna kreacja Morfeusza, czyli tytułowego Sandmana, jak i całego świat przedstawionego pozwala nam całkiem zanurzyć się w tej historii. Historia jest dość prosta i raczej mamy tutaj jeden główny wątek. Mianowicie Morfeusz został uwięziony przez człowieka i musi się wydostać, bo cały świat się przez to sypie. Bardzo ciekawy koncept, do tego wiarygodnie przedstawiony tworzy niesamowity klimat. Dobra wiadomość jest taka, że będzie też kontynuacja, więc pewnie w 2025 doczekamy się drugiego sezonu. Cieszę się, bo dobrych seriali fantasy jest jak na lekarstwo.

Natomiast jeśli żaden z tych seriali nie brzmi dla Was zachęcająco…

To może zaciekawi Was cykl książek Miecz Prawdy. Jest także serial, który co prawda jest niezły, ale raczej zawiera klimat książek, aniżeli fabułę. Czegoś mu jednak brakowało i powstały tylko dwa sezony. Myślę, że najbardziej to brakowało mu budżetu. Miecz prawdy opowiada o Richardzie, który był zwykłym „wieśniakiem”, ale pewnego dnia przychodzi do niego jakaś damulka i mówi mu, że musi z nią iść. Zaraz potem napadają na nich, a ta okazuje się czarodziejką, ale taką nietypową, bo jest Spowiedniczką. Jej moc polega na tym, że jak kogoś dotknie to ten mówi prawdę. Może też komuś zlasować mózg.

Cykl ma aż 17 tomów, każdy po 400-600 stron napisanych małym druczkiem – no uczta dla osób lubiących (prawie) niekończące się historie. Świat jest osadzony w średniowiecznym klimacie z magią, czyli moim ulubionym. Są dobzi i źli czarodzieje oraz czarodziejki, a na początku bohaterowie muszą pokonać właśnie złego czarodzieja. Nie jest to na pewno seria dla dzieci, może dla mocno dojrzałej młodzieży. Raczej dla dorosłych, ponieważ są sceny brutalne, parę erotycznych, ale ogólnie ten świat jest dość skomplikowany i nieco popieprzony.

Czy ma wady? Według mnie dwie. Jedna jest taka, że Goodkind lubi bawić się w długie opisy, które nie zawsze są potrzebne. Druga natomiast to to, że w pewnym momencie książki są pisane dość schematycznie, a Richard staje się do pewnego stopnia Mary Sue. Dobrą wiadomością jest to, że dzieje się to raczej pod koniec cyklu. Mimo to świat stworzony przez Goodkinda jest nieźle opisany, magia ma swoje koszty i momentami to ciężko się oderwać od czytania, łatwo polubić bohaterów, są też czarne charaktery, każdy się jakoś tam rozwija. Ogólnie przez pierwsze parę książek jest to jazda bez trzymanki, potem trochę akcja niby spowalnia, a na końcu jest trochę dużo chaosu, ale i tak to czytacie, bo już ma tyle znacie ten świat, że się do niego przywiązaliście 😀

Natomiast jak się już wkręcicie, to od razu mówię, że Kroniki Nici nie będą tak satysfakcjonujące jakbyście chcieli 😀 Za to Reguła dziewiątek była super, szkoda, że bez kontynuacji. Nie czytałam też Dzieci Dhary, choć to mogło być bardzo ciekawe, ale nie ma tłumaczenia po polsku, a jednak po angielsku to nie to samo. Tym bardziej, że nie mam chyba takiego zasobu słownictwa, żeby czytać swobodnie takie książki. No mniejsza, polecam gorąco Miecz prawdy zaczynający się od książki Pierwsze prawo magii, a teraz już lecimy dalej.

Jeśli w Wiedźminie lubisz rozkminy filozoficzne i dylematy moralne to 

Zainteresuj się serialem Dobre miejsce, który jest raczej lekki i w sam raz na jesienną chandrę, ale ma parę mocnych momentów, które pobudzą rozważania właściwie jest dobre, a co złe. Serial jest dość nietypowy, bo opowiada o dziewczynie, która umiera w wypadku i trafia do nieba. Jednak wiele rzeczy w tym niebie jest dziwnych i nielogicznych, ale w takim pozytywnym sensie, bo pobudza to naszą ciekawość. W pewnym momencie możemy się pobawić w detektywa co jest nie tak i dlaczego. Ponadto naszej głównej bohaterce zostaje w raju przypisana jej bratnia dusza, ale im dłużej ze sobą przebywają tym jest dziwniej. Serial to głównie komedia, ale z odrobiną rozkmin na temat ludzkości. Mamy tam ładne obrazki, okej muzykę, świetną grę aktorską i niezłe dialogi. Ogólnie rzecz biorąc przez ten serial dosłownie się płynie. Jest to skończona opowieść, a całość znajdziecie na Netflixie. Ponownie jest to moja ocena 8/10.

A jeśli wolisz coś mroczniejszego…

sięgnij po książkę „Później” Stephena Kinga. To historia chłopca, który widzi zmarłych i wplątuje się w intrygujący kryminał. To krótka, lekka pozycja z dreszczykiem emocji i elementami horroru. Historia o chłopcu, który widzi zmarłych, ale nie tak jak w Szóstym zmyśle 😉 Jest to dość krótka jak na Kinga powieść, więc możną ją pochłonąć na raz. Mamy tam i dreszczyk emocji, i odrobinę horroru, i odrobinę kryminału. Dość lekko napisana, bez rozciągniętych wątków, nie jest to typowy King, ale jak dla mnie to raczej na plus, bo jest to dość odświeżająca pozycja.

Jest pisana z perspektywy 19 latka, który opowiada o dzieciństwie. Mi się podobało to udawanie stylu pisania takiego młodego dorosłego, dla którego te wydarzenia to był dosłownie horror, choć my – starzy wyjadacze byśmy tego tak nie odebrali. Jeśli nie specjalnie lubicie typowe horrory, ale macie ochotę na pobudzenie zmysłów i dreszczyk emocji to może Wam się spodobać. A no i mamy tutaj także elementy dylematów moralnych, tego co warto mówić, a czego nie. Co można robić, a czego się nie powinno. Mi się podobała, polecam.

Jeśli Wiedźmin urzekł Cię słowiańskością wylewającą się z kart książki to 

Sprawdź „Chłopów” – filmowa adaptacja książki, która mimo pewnych odstępstw od oryginału, zachwyca realizacją, muzyką i doskonałą fabułą. Jeśli czujesz nostalgię za polską wsią, to ten film jest dla Ciebie.

Na Chłopach byłam w kinie i wyszłam zachwycona. Piękna realizacja, świetna muzyka, dobre dialogi i rewelacyjnie poprowadzona fabuła. Oczywiście jak jesteście zagorzałymi fanami książki to będzie Wam brakować wielu rzeczy, ale naprawdę ciężko w jednym filmie uwzględnić te wszystkie tomiszcza. Dlatego powieść jest skupiona wokół wątku miłosnego Jagny, Antka i starego Boryny, a całość jest namalowana na podstawie filmu, a potem zanimowana. Jest to forma, do której z początku nie byłam przekonana, na zwiastunie wydawało mi się to dziwne i przekominowane, ale jak obejrzałam całość to się zakochałam. To tak podkreśla emocjonalność, ulotność tych wydarzeń i pomaga nam wczuć się w klimat. Brakowało Wam w Wiedźminie słowiańskości? To w Chłopach aż wylewa się z ekranu! Od obrazu, przez dialogi, po muzykę czuć polską wieś pełną piersią, przez co pewnie część zachodniego świata nie będzie mogła zrozumieć tego filmu. Jednak to nie jest ważne, ważne natomiast jest to, że naprawdę warto Chłopów zobaczyć w kinie (ale w streamingu też!), bo to dosłownie miód na serduszko zatrute wcześniej netflixowo-wiedźmińską strzałą. 

A może potrzebujesz komedii w takim klimacie?

1670 jest dla Ciebie. Serial znajdziesz na Netflixie (to nie jest post sponsorowany, po prostu mam wykupiony abonament 😄), a ja zdążyłam go już oglądnąć dwa razy. Jest to produkcja polska, z polskimi aktorami i twórcami, i całe szczęście, bo widać to na każdym kroku. Dbałość o detale pod kątem scenografii, kostiumów, muzyki i dialogów miło łechce nasze słowiańskie dusze, a przy tym jest to po prostu doskonała komedia w stylu mockumentu. Humor jest dość specyficzny, dość blisko mu do The Office, więc jeśli Wam nie siądzie pierwszy odcinek, to nie ma co się męczyć dalej. Mi osobiście styl tego serialu kojarzy się z przegenialnym Co robimy w ukryciu (HBO), ale jest to mniej popularny serial, więc łatwiej przyrównać 1670 do The Office.

Opowiada on o Janie Pawle (granym przez Bartłomieja Tope) , który chciałby zostać najbardziej znanym Polakiem, ale na razie jest właścicielem „mniejszej połowy” wsi Adamczychy, czyli zubożałą szlachtą. Ma żonę (Katarzyna Herman) i trójkę prawie dorosłych dzieci. Dwóch synów i córkę. Córka zdecydowanie nie pasuje do czasów, w których żyje i najlepiej oddaje nastroje panujące w naszym, dzisiejszym świecie. Jeden z synów jest bujającym w obłokach i myślącym tylko o ślubie przystojniakiem, a drugi jest księdzem i szczerze mówiąc moim ulubieńcem – genialna rola Michała Sikorskiego nie raz wybija się na pierwszy plan i za każdym razem potrafi rozbawić niemal do łez. W drugiej części traci nieco na dynamice, ale za to mamy więcej fabuły. Mam nadzieję, że powstanie drugi sezon, bo naprawdę świetnie się bawiłam.

Natomiast jeśli kochasz Wiedźmina za dialogi i polskość to świetną propozycją

ale nie w klimacie fantasy, jest serial „Pitbull„. To opowieść o policjantach z wydziału zabójstw, oparta na mocnych dialogach i świetnym aktorstwie. Choć starszy, to nadal trzyma poziom pod względem napięcia i klimatu.

Pitbull jest do obejrzenia na TVP VOD za cenę oglądania reklam ;). Pitbull to serial o policjantach z wydziału zabójstw. Jest to serial starszy, trzeba mieć to na uwadze, bo nie jest to arcydzieło kinematografii. Jednak stoi on na mocnych filarach w postaci świetnego aktorstwa i rewelacyjnych dialogów. Ciekawe historie, czasem mocno odjechane pozwalają utrzymać napięcie, a każdy odcinek to oddzielny wątek kryminalny. Całość jest spięta fabularnie głównie wątkiem Despero, ale także Gebbelsa, którego wątek miłosny jest dość trudny w oglądaniu. 3 sezon ma nieco przetrącone nogi i trochę kuleje, szczególnie środkowe odcinki, ale i tak bije na głowę wiele innych polskich produkcji. Szczególnie pod kątem dialogów. Są one tak naturalne, tak żywe, tak doskonale dostosowane do klimatu serialu, że nie możecie się doczekać aż będzie kolejna scena. Nie brakuje w nich humoru, szczególnie czarnego i przepełnionego sarkazmem.

Z podobnego klimatu, ale bardziej mrocznego…

Polecam też Wahatę (HBO). Co prawda chyba wszyscy już ją znają, ale jest to ponadczasowa produkcja, więc nie widzę przeszkód, żeby ją polecić. Wataha jest już doinwestowaną produkcją, gdzie wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Opowiada o pracy straży granicznej, gdzie z odcinku na odcinek zaczynamy ufać coraz mniejszej ilości osób, a akcja się zagęszcza, by zamknąć się dopiero po dwóch sezonach. Bardzo satysfakcjonujące wątki, które mają odpowiedni czas, aby się rozwinąć oraz domknąć. Pełne zaskakujących zwrotów akcji i intryg. 3 sezon jest trochę inny, trochę jest to osobna historia, jednak nawiązuje do poprzednich sezonów i jest równie dobry. Fajnie, że nie ciągnęli tego w nieskończoność, bo jak wiemy – zwykle się to źle kończy.

Ciekawa jestem, co sądzisz o moich propozycjach! Jeśli masz jakieś podobne propozycje, podziel się nimi w komentarzach.

0 0 Głosy
Ocena artykułu
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Odpowiedzi powiązane
Zobacz wszystkie komentarze
Scroll to Top