5 tanich korektorów wartych Twojej uwagi

Dziś przychodzę z konkretnymi propozycjami dla bladziochów w żółtych tonacjach. Korektory, które za chwile poznacie są dobrej jakości, ale w niskich cenach, czyli każda Grażynka będzie zadowolona. Poznaj moje ulubione korektory drogeryjne do 20 złotych!

Mają różne właściwości i większość z nich nada się także pod oczy, także dla każdego coś dobrego. Ja pod oczami mam skórę dosyć wymagającą, z mnóstwem zmarszczek mimicznych i tworzących się tych „zwykłych”. Nie trudno, żeby wyglądała jak skóra u słonia, więc staram się dobierać korektory tak, aby wyglądały estetycznie i nie były wysuszające. Myślę, że większość z nas właśnie tego oczekuje od korektora 😉

Na samym końcu perełka, z nieco wyższej półki cenowej, ale z pierwszych wrażeń deklasuje wszystkie korektory, a nawet może pełnić funkcję podkładu. Na końcu także swatche porównujące wszystkie korektory. Can’t wait? 😀

Niektóre linki są linkami afiliacyjnymi – za Twój zakup produktów z linka dostanę niewielki procent, co pozwoli rozwijać tego bloga dalej i pozostać niezależną blogerką 🙂

tanie korektory
tanie korektory

Kultowy korektor Maxineczki Collection Lasting Perfection w kolorze Fair.

Ładnie zastyga, jest nieco suchy i nie lubiłam go pod oczami. Ma niestety dla mnie najgorszy kolor z nich wszystkich, bo jest dosyć różowy i ciemny, a ja jestem żółta i jasna:D Kosztuje niewiele, ale dostępny jest tylko w drogeriach internetowych. Czy warto go wypróbować? Tak, chociaż odkąd go używałam pojawiły się nowe i lepsze korektory. Na pewno sprawdzi się bardziej makijażystkom do cut crease lub jako baza pod cienie, albo na wypryski 😉 Ma dosyć gęstą konsystencję i szybko zastyga. Nie ciemnieje i jest wydajny.

Loreal True Match -starsza wersja w kolorze Ivory

Swego czasu mój ulubieniec. Niestety jest żółty tak niesamowicie, że łatwo o wygląd młodego pisklaka, jednak da się go kolorystycznie ograć. Ładnie kryje, jest lekki i wydajny, a do tego nie wysusza skóry pod oczami. Sprawdzał mi się jako korektor pod cienie całkiem dobrze. Mam tłuste powieki, więc wytrzymałość 8 godzin jest jak najbardziej akceptowalna. Jest jeszcze dostępny w niektórych drogeriach za kilkanaście złotych, ponieważ jest naprawdę dobry. Nowa wersja podobno jest gorsza.

Must have wśród korektorów, czyli Kobo Professional z serii Camouflage w kolorze Ivory

Doczekał się nawet posta na Instagramie razem z podkładem:

https://www.instagram.com/p/BxnHPwcB_8H/

Jest dobry, lubi się ze wszystkim i nigdy nie zawodzi. Nie ma turbokrycia, ale też nie wysusza. Polecam pod niego ten krem. Mam go zawsze, bo po prostu nie wymaga żadnych cudów. Wtapia się w każdy podkład, nie roluje, ma bardzo ładny kolor i daje się budować. W lecie używam też 205 czyli koloru Alabaster, bo pasuje do podkładu w kolorze Ivory nieco bardziej, gdy używamy jasnych pudrów pod oczy. Jest nieprzyzwoicie przyzwoity, czyli cena jest na tyle niska, że żal nie wypróbować, a jakość nie zawodzi. W tej półce cenowej ciężko znaleźć coś lepszego. Jest tak foolproof, jak tylko da się wymarzyć.

Korektor Revolution Pro w kolorze C1

To jest gagatek z zupełnie innej kategorii. Ten korektor jest gęsty i tłusty, nie każdy się z nim polubi, bo jest specyficzny. Jednak jest niesamowicie kryjący i wydajny. W niskiej cenie (ok 20 złotych) dostajemy tubkę nie-do-zu-życia! Kropeczka pod każde oko jest w stanie zakryć połowę policzka, a do tego skóra czuje się na maksa komfortowo. Jednak trzeba być ostrożnym, bo za duża ilość pudru zrobi nam skorupkę. Nie zastyga, co dla niektórych może być minusem. Ma mnóstwo kolorów, a ten C1 jest cudownie neutralny, więc nie musimy się obawiać o zbyt żółte lub zbyt różowe tony. Jest bardzo jasny, może nawet trochę za bardzo jak na mój odcień skóry.

Maybelline Instant Anty-Age Eraser w kolorze Ivory

W pewnym momencie pół YouTuba było zachwycone tym korektorem. Niestety ja bym nie popadała w AŻ taki zachwyt. W drogeriach internetowych można go dorwać za fajną cenę, ale mimo, że stał się hitem, wcale odstaje jakością od reszty w pozytywny sposób. Jest tak samo przyzwoity jak reszta. Wydajny i kryjący, może nieco bardziej wysuszający i bardziej różowy niż Kobo czy Revolution Pro, ale hitem nie jest. Dlaczego więc znajduje się w tym zestawieniu? Bo warto go przetestować. Łatwo się buduje, ma ładne kolory i rzadko zawodzi. Sporadycznie coś nie zagrało i wyglądał sucho, ale raczej był dobry. Nie jest moim ulubieńcem, bo dużo lepiej mi się używa chociażby korektora z Kobo. Po za tym nie lubię gdy coś ewidentnie jest przehypowane 😀

Na końcu obiecane swatche:

swatche korektorów
swatche korektorów

Ale, ale nie zapominajmy o perełce, która niedawno wpadła mi w ręce i pierwsze wrażenie deklasują wszystkich poprzedników! Niestety jest to wyższa półka cenowa, bo na promocji jest do dostania za ok 35 złotych, ale wiecie co? Przyznaję, że warto. Pięknie kryje, pięknie się buduje, pięknie wygląda. Może wyglądać sucho, gdy nie użyjemy kremu, ale kto robi takie barbarzyńskie rzeczy? Jedno maźnięcie pozwala na pokrycie całej buzi świetnym kryciem, przypruszone odrobiną pudru trzyma się cały dzień.

Mowa o Loreal Infaillible – ten korektor to totalny hit

I mówię to z pełną odpowiedzialnością, że to jest opinia tylko na podstawie pierwszych wrażeń 😀 Mam dwa kolory, ale to już pewnie wiecie jak obserwujecie moje Stories na Instagramie:

korektor Loreal Infaillible
korektor Loreal Infaillible

Edit: Przetestowałam go całkowicie i naprawdę jest mocno kryjący, ale lubi wysuszać na wiór skórę pod oczami. Niestety mimo krycia, nie mogę go używać w tej okolicy, bo moja skóra tego nie zniesie. Za to jako baza pod makijaż, korektor na wypryski, albo nawet podkład naprawdę może się sprawdzić. Ogólnie polecam wypróbować, szczególnie, gdy lubicie mocne krycie.

Macie swoich ulubieńców wśród korektorów? Napiszcie w komentarzach!
Twoja opinia jest dla mnie ważna, daj znać co myślisz:
[Wszystkie głosy: 0 Średnia ocena: 0]