Jak sprawnie robić udane zakupy kosmetyczne?

Z jednej strony to uwielbiam robić zakupy kosmetyczne. Z drugiej wiem, że za dużo czasu mi to zajmuje, więc opracowałam strategię. No bo wybrać dobre kosmetyki wśród tych wszystkich półek nie jest łatwo.

btw wiecie, że w innych krajach wcale nie ma tak dużego wyboru przeróżnych produktów? – to było kiedyś dla mnie niemal szokujące

Nie potrafię wziąć pierwszego lepszego kremu i po prostu go kupić. Wolę też kupować online, bo przeczytam sobie opinie, a do tego mam nieskończoną ilość czasu na decyzję.. I to też jest problem 😀 Jako, iż teraz i tak jest pandemia to pokażę jak kupuję online.

Nauczona doświadczeniem kieruję się paroma zasadami w zakupach

Jak wiecie jestem Naczelną Grażynką Zakupów. Lubię tanie perełki i uważam, że większość rzeczy jest nieadekwatnie drogich. Producenci nie chcą nas potruć, czy nam zaszkodzić, ale warto ostrożnie podchodzić do pewnych zabiegów marketingowych.

Zawsze sortuję od najtańszych do najdroższych. Zawsze!

Pewnie się zastanawiasz: no, ale co mi to daje po za tym, że pewnie wydam mniej hajsu? A no widzisz.. Coraz częściej bywa tak, że po prostu produkty tańsze wcale nie odbiegają jakością od tych droższych, a nie nabierzesz się na tzw greenwashing. Jest to zjawisko celowego wprowadzania klienta w przeświadczenie, że produkt jest bio, eko, naturalny i w ogóle cud miód i orzeszki. A w składzie widnieje parafina i perfumy. Do tego oko bieleje i w sklepie słychać jak każdy klepnął się w czoło w geście facepalma, bo po prostu nie wierzy, co się właściwie tutaj odwala.

Tańsze produkty często nie mają takich etykiet, bo po prostu celują w innego klienta. Oczywiście są wyjątki, ale coraz rzadziej. Można też założyć, że im bardziej popularna marka tym bardziej robi nas w balona…

W moim przypadku eliminuję kosmetyki z parafiną

Znajdźcie składniki, które i Wam nie służą, a łatwiej będzie dobrać nowy kosmetyk i nie wkurwić się po pierwszym użyciu 😀 Jeśli zawsze będziecie sortowały od najtańszych, to szybko wyłapiecie nowe produkty lub te, które Wam nie pasują i zaoszczędzicie czasu.

Ja zapamiętałam tylko parę najbardziej popularnych i ogólnie jak patrzę na na przykład ten pierwszy z brzegu krem z takim składem:

Aqua, Dipropylheptyl Carbonate, Propylene Glycol, Glycerin, Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate, Dimethicone, Niacinamide, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Distarch Phosphate, C12-15 Alkyl Benzoate, Cocos Nucifera Oil, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Citrus Grandis Fruit Extract, (…)

Bach – analiza w 3-4 sekundy.

Na pierwszym miejscu oczywiście woda, potem nie wiem co to, ale zakładam, że konsystencjotwórcze lub silikonopodobne, potem Propylene Glycol. Tę substancję zapamiętajcie, to coś co pomaga przenikać składnikom wgłąb skóry. Może podrażniać i jest kontrowersyjna. Na pewno moje wątpliwości wzbudza to, że jest na 3 miejscu w składzie. Potem coś, a następnie Dimethicone – silikon.

Taki kosmetyk ja bym odrzuciła. Po co mam się smarować czymś co głownie ma w składzie glicerynę, silikon, konsystencjotwórcze składniki i promotor przenikania. Niby dalej są jakieś oleje i ekstrakty, ale kurczę, znajdę coś lepszego.

Unikam bajek na etykietach

Jeśli na kosmetykach pisze, że innowacyjna formuła o dziwnej nazwie to czuję, że ktoś chce mnie tutaj wydymać. Jeśli jeszcze pisze o jakiś biosferach kolagenu i dużo innych niezrozumiałych słów – uciekam gdzie pieprz rośnie 😀 Ja jestem prosta kobitka i chcę prostych słów.

Dobra, to co kupiłam?

kremy Botanic Skinfood - przeciwzmarszczkowy i pod oczy
kremy Botanic Skinfood – przeciwzmarszczkowy i pod oczy

Oczywiście krem pod oczy z Botanic Skinfood. To fajna marka, bo w składzie od razu tłumaczy co jest po co i dlaczego. Te kosmetyki można brać w ciemno, po prostu robią dobrą robotę.

maseczki do twarzy Bielenda
maseczki do twarzy Bielenda

Od prawej – zabieg olejowania od Marion. Ich kosmetyki bywają różne, raczej są dobre jak na swoją cenę, ale bywają takie perełki jak ta. Warto patrzeć na składy. Tutaj mamy 5 olei oraz witaminę E w składzie i na samym końcu lanolinę. Nic tylko brać. Marzę o dużym opakowaniu z pompką, bo moje włosy kochają takie mieszanki.

skład:Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Opuntia Ficus-Indica Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum, Linalool

Potem 3 maseczki z nowości Bielendy. Wzięłam na spróbowanie, jednak spodziewam się, że mi się spodobają.

Wszystkie z dobrym składem. Dlaczego?

Vegan Muesli: Aqua (Water),Glycerin,Ethylhexyl Stearate,Glyceryl Stearate,Cetearyl Alcohol,Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Powder,Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil,Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,Avena Sativa (Oat) Kernel Flour,Potassium Cetyl Phosphate,Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil,Cocos Nucifera (Coconut) Shell Powder,Tocopheryl Acetate (…)

Początek zaczynamy z wysokiego C, bo mamy tutaj substancje nawilżające (tak, nawet ten Cetearyl Alcohol), okluzyjne, zmiękczające i całą masę olei. Obczajcie sobie tu.

Vege Skin Diet: Aqua (Water), Illite, Glycerin, Sodium Lactate, Magnesium Aluminum Silicate, Kaolin, Gluconolactone, Spirulina Maxima Powder, Niacinamide, Glyceryl Stearate, Cynara Scolymus Leaf Extract, Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Extract, Montmorillonite, Lactic Acid, Camellia Sinensis Leaf (…)

Na początku mamy nawilżanie, odżywianie, ale także glinkę, witaminę PP i ekstrakty. Same dobroci. Nawet kwas mlekowy i Lactobacillus się znalazł, co mnie bardzo cieszy, bo to wspomaga nasz mikrobiom.

Blueberry C-Tox Smoothie: Aqua (Water), Sorbitol, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Ethylhexyl Stearate, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Potassium Cetyl Phosphate, Vaccinium Corymbosum (Blueberry) Seed, Vaccinium Corymbosum (Blueberry) Seed Oil, Vaccinium Corymbosum (Blueberry) Fruit Extract, Citrus Junos (Yuzu) Fruit Extract, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, 3-O-Ethyl Ascorbic Acid, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Hyaluronic Acid (…)

Tu znowu substancje nawilżające, oleje i ekstrakty. Ciężko się doszukać czegoś drażniącego lub na duży minus.

Czasem zaryzykuję i kupię kosmetyki, do których nie jestem całkowicie przekonana

Tak było z tą maseczką w tubce – Bielenda Japan Peel-Off. Musze przyznać, że skusiła mnie promocja, no i to, że to jest maseczka na więcej niż jeden raz. Niestety okazała się być na dwa razy, ale to taki szczególik. Skład zaczyna się od wody i alkoholi, potem gliceryna i wspomniany już promotor przenikania. Średnio.

Jednak gorąco wierzę ostatnio w kosmetyki Bielendy (nowości, rzecz jasna) i pomyślałam, że te ekstrakty są dość wysoko, może będzie ok. I BYŁO SZAŁOWO 😀

Bielenda japan peel-off maska regenerująca
Bielenda japan peel-off maska regenerująca

skład: Aqua, Polyvinyl Alcohol, Alcohol denat., Glycerin, Propylene Glycol, Camellia Sinensis Leaf Extract, Prunus Serrulata Flower Extract, Panax Ginseng Root Extract, Phenoxyethanol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Xanthan Gum, Synthetic Fluorphlogopite, Mica, Ethylhexylglycerin, Parfum, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Sodium Metabisulfite, Sodium Citrate, Tin Oxide, CI 77891, CI 77491, CI 75470.

Maseczka trochę niestety śmierdzi tym alkoholem, jest błyszcząca, co jest zabawne, bo na etykiecie pisze, że już podczas aplikacji możecie wyglądać szałowo.

ja w maseczce japan peel off
ja w maseczce japan peel off

Ja bym bardziej obstawiała, że wyglądam jakbym pochylała się nad płonącym reaktorem atomowym. Może nie wiem co to znaczy wyglądać szałowo 😀

Jednak działanie jest na plus. Buzia była miękka, nawilżona i komfortowa w dotyku. Skóra wydawała się być faktycznie odżywiona, a na pewno nie podrażniona. Maska starcza na około dwa użycia, zdejmuje się szybciutko i ogólnie fajne doświadczenie.

Oczywiście wszystkie te maseczki mają Phenoxyethanol, który jest nieco kontrowersyjnym konserwantem, ale ja nie jestem aż tak ortodoksyjna. Staram się tylko dopasowywać pielęgnację do mojej skóry, a nie nakręcać na tylko turbo-naturalne kosmetyki. Wychodzę trochę z założenia, że nie da się całkowicie uwolnić od „chemii” wokół nas i raczej nikt nie chce nas potruć. Więc po co się szarpać? 😉

Zastanawiacie się nad wyborem kosmetyków czy raczej jesteście team #BiereILecę?

Buźka, do zo!

Twoja opinia jest dla mnie ważna, daj znać co myślisz:
[Wszystkie głosy: 0 Średnia ocena: 0]