Najlepsze toniki jakie testowałam

Uwielbiam kosmetyki! Lubię czytać o właściwościach składników, o pielęgnacji, spędzam godziny na edukowaniu się i analizowaniu co kupić. Myślę, że nie jedna kosmetykoholiczka mnie doskonale zrozumie. Przetestowałam na sobie turbo dużo różnych mazideł i przez przypadek jak zapytasz mnie o podkład/paznokcie/włosy mogę Cię zasypać toną niepotrzebnych Ci informacji 😀 Jeszcze nie spotkałam dziewczyny tak zajawionej na kosmetyki, więc wyżywam się tutaj

Zebrałam parę perełek, do których zawsze wracam. Większość z nich to kosmetyki polskich firm, co w tym czasie jest wyjątkowo istotne. Możemy wspólnie wesprzeć polską gospodarkę w tym trudnym czasie. Na przykład wybierając kosmetyki i tak musimy kupić, więc skupmy się na tych, które dają pracę na rodzimym rynku 😉

Jakby ktoś pytał to nie jest wpis sponsorowany, bo nikt nie chciałby zapłacić za 3 osoby, które przeczytają ten post…

Miał być jeden wpis, ale chyba podzielę go na kategorie. Wpisy będą dotyczyć różnych kategorii kosmetyków, bo okazało się, że o samych tonikach napisałam tyle, że nikt chyba nie dotrze do końca 😀

Zacznę od toników, które – o ironio – nie są polskich marek.

Niestety nie testowałam nic godnego polecenia z rodzimego rynku…  Ale pamiętajcie, że jeśli na kodzie kreskowym jest początek 590 to oznacza to, że produkt został wyprodukowany w Polsce.

Informacja o kodzie kreskowym

Kapitał firmy może być zagraniczny, ale jeśli tutaj produkują kosmetyki to dają tutaj ludziom pracę, co jest już niezłym kompromisem 😉 Wracając:

toniki Natura Estonica bio

Toniki Natura Estonica bardzo mi odpowiadają. Są dwie wersje: różowa i niebieska. Ta pierwsza jest bardziej nawilżająca, natomiast druga jest dedykowana cerom mieszanym lub tłustym, więc nie da takiego nawilżenia. Ja stosuję zamiennie, w zależności od potrzeb. Gdy moja skóra jest przesuszona to biorę wersje różową, niebieska niestety by mi zaszkodziła w takiej sytuacji. Jednak w „normalnym” stanie mojej skóry sprawdza się idealnie. Obie mają całkiem fajne składy, nie podrażniają i są łatwo dostępne (Carrefour, Drogerie Natura, wiele drogerii internetowych).

Różowa wersja świetnie sprawdzi się pod lekki krem i będzie dobra dla cery suchej lub normalnej. Jednak samodzielnie nie da dużego nawilżenia, bo to tylko tonik. Niebieska jest z cynkiem i raczej działa wyciszająco na podrażnienia i wypryski, jednak nie nawilża. Dla cery suchej może być zbyt mocna i nie polecałabym jej stosować na co dzień.

W nieco wyższej cenie znajdziecie toniki Eolab, ale szczerze mówiąc nie zrobiły na mnie wrażenia. Z tego co pamiętam coś mi w nich nie pasowało i nie kupiłam już ponownie.

Produkty firmy Zrób Sobie Krem też mogę śmiało polecić. Jak miałam większe problemy z cerą to używałam hydrolatów z tej firmy i świetnie mi się sprawdzały. To polska marka, więc też warto się zainteresować, bo mają bogatą ofertę naturalnych składników i  receptur do samodzielnego tworzenia kosmetyków. Hydrolaty mają mocniejsze działanie niż toniki, więc dobrze najpierw poczytać jaki się sprawdzi najlepiej na naszej skórze. Dobrze też dowiedzieć się jakie mogą być reakcje niepożądane. Ja się polubiłam z hydrolatem z gorzkiej pomarańczy, który działał bardzo korzystnie na moją trądzikową cerę, ale na skórze suchej mógłby wywołać spustoszenie. Działał silnie przeciwzapalnie, antybakteryjnie, ściągająco na rozszerzone pory. Na moją skórę zadziałał lepiej niż oczarowy, który niemiłosiernie śmierdział 😀 O ile dobrze pamiętam to niestety powinniśmy unikać słońca podczas stosowania niektórych hydrolatów, także czytajcie uważnie!

Jedziemy dalej, bo się rozgadałam!

Ulubiony tonik kojący Soraya Naturalnie

tonik soraya gorzka pomarancza

Soraya była polską marką, ale od jakiegoś czasu jest pod szwedzką spółką, więc znowu średnio mi wychodzi polecanie rodzimych produktów, chociaż ten został wyprodukowany w Polsce 😀 Muszę przyznać, że tonik jest super, ma krótki skład i działa idealnie na cery problematyczne. Zużyłam chyba 6 albo nawet 7 buteleczek i ciągle do niego wracam. Jego działanie zawdzięczamy temu, że to jest rozcieńczony hydrolat z gorzkiej pomarańczy. Będzie działał łagodniej niż hydrolat, oprócz tego zawiera nawilżającą glicerynę i łagodzący panthenol. Nie wiem jak się sprawdzi na cerze suchej, ale na mieszanej ze skłonnością do wyprysków przetestowane na wylot i śmiało mogę polecić.

Tonik Soraya Care Control

To już cięższy kaliber – do zadań specjalnych, dostępny już za 10 zł. Nada się na zaskórniki i inne niedoskonałości, bo zawiera między innymi kwas glikolowy. Jednak pamiętajcie, gdy się stosuje takie kosmetyki trzeba unikać ekspozycji na słońce, bo można sobie zafundować przebarwienia. Niestety dla cer suchych może być zbytnio wysuszający, moja jest tłusta/mieszana i nie raz potrzebowała po nim bardziej odżywczego kremu. Ogólnie sprawdzał się świetnie, był jednocześnie delikatny i skuteczny. Nie wysuszał, ani nie podrażniał mojej skóry. Idealnie nadawał się pod krem na noc. Jednak na dzień, pod makijaż mógłby być zbyt mocny w działaniu i wysuszyć skórę pod podkładem i pudrem. Oprócz tego lepiej go nie stosować w lecie, bo zawarte w nim kwasy mogą poparzyć nam skórę lub spowodować przebarwienia. Stosowany z rozwagą może przynieść gładszą i mniej zanieczyszczone pory. (a tak apropo to świetna do oczyszczania jest szczoteczka, którą opisałam tu)

Tonik UnderTwenty z kwasem glikolowym

tonik undertwenty z kwasem glikolowym
tonik under20 z kwasem glikolowym

Ze zdjęcia głównego, cały na czerwono wchodzi ulubieniec zimowych miesięcy i skóry mieszanej. Tonik ze świetnie działającym na moją cerę i pory kwasem, który pobudza regeneracje i łagodzi wypryski. Totalny must have dla cer mieszanych, trądzikowych i problematycznych. Dostępny w Rossmannie. Najsilniej działa stosowany z przerwami. Np. tydzień używamy tego toniku, tydzień przerwy.

Wersja zielona podobno tez jest super, bardziej prebiotyczna, dla cery suchej i wrażliwej. Moja siostra właśnie z taką cerą jest zadowolona z niego, ale ja nie testowałam.

Na koniec polska marka Vianek.

Nie ze wszystkimi produktami się polubiłam, ale tonik rewitalizujący (czerwona seria) był fajny. Miał piękny zapach i był odżywczy, ale też bez fajerwerków 😉 Muszę przyznać, że nie był ideałem i uznałam, że jest za drogi. Jednak warto go wypróbować, bo ma potencjał, żeby się sprawdzić wielu osobom, szczególnie z cerą suchą/normalną.

Lepsze wrażenie zrobił na mnie tonik firmy Feel Free odświeżający tonik nawilżający. Ma lepszy skład i faktycznie znacząco nawilżał moją skórę. Na pewno sprawdzi się cerom suchym, bo zawiera aloes, rumianek i glicerynę. To jest chyba jedyny tonik w moim zestawieniu, który nie ma phenoxyethanolu, który jest nieco kontrowersyjnym konserwantem. A firma niestety jest hiszpańska, więc znowu nie wyszło polecanie polskich produktów 😀

Prawie bym zapomniała! Nie mam już buteleczki, ale zużyłam do dna i był cudowny: Bielenda Botanic Spa Rituals – hydrolat olejek z pestek malin + melisa, a Bielenda to polska marka! Bardzo odżywczy, pięknie pachniał i miał dobry skład. Troszkę za drogi jak na tonik, ale warty polecenia, bo idzie się zakochać. Koił cerę, łagodził podrażnienia i wyciszał wypryski, jednocześnie zostawiając cerę nawilżoną. Myślę, że sprawdzi się na każdej cerze. Zakładam, że skóry tłuste mogą już po nim nie potrzebować kremu. A tak w ogóle Bielenda zaczęła produkować bardzo dobre kosmetyki naturalne i o ile wcześniej nie lubiłam tej marki, tak teraz uważam, że tworzą jedne z lepszych produktów do pielęgnacji cery. Warto się zainteresować ich nowymi liniami, bo zgarniają same pozytywne recenzje.

Chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Jak wpadnie mi w ręce coś ciekawego, to także tu zamieszczę 😉

Tu poznacie moje ulubione kremy, a tu moje podejście do oczyszczania cery. Lista dobrych kosmetyków: z Rossmana, z Hebe oraz Drogerii Natura
Twoja opinia jest dla mnie ważna, daj znać co myślisz:
[Wszystkie głosy: 0 Średnia ocena: 0]