Serum wypełniające zmarszczki i wielofunkcyjny hydrolat

Na przykładzie mojej pielęgnacji z ostatnich dwóch miesięcy pokażę Wam godne polecenia produkty.

Zaczniemy od toniku i hydrolatu, bo do mycia nie mam nic nowego do polecenia.(produkty do mycia, które polecam znajdziecie tu: Rossmann, Hebe, Natura)

Stosując toniki kwasowe (ja polecam Under20 z kwasem glikolowym) warto mieć w zanadrzu jakiś neutralny lub odżywiający tonik. Czasem skóra potrzebuje odpocząć od kwasów i wtedy wrzucamy łagodny tonik. Ostatnio testowałam dwa tego typu produkty. Oba różane, ale niemal skrajne w działaniu.

Nawilżający tonik i świetny, wielofunkcyjny hydrolat różany

hydrolat z płatków róż Natura eko i tonik Soraya Rosarium
hydrolat z płatków róż Natura eko i tonik Soraya Rosarium

Pierwszy kosmetyk to tonik różany z Soraya Rosarium – łagodny, nawilżający, kojący wspierający mikrobom. Nada się do każdej cery, możecie stosować bez ograniczeń. Zawiera dużo składników aktywnych (betaina, panthenol, allantoina, glucolacton) oraz delikatny różany zapach.

Drugi to hydrolat (Natura Eko), ale nie byle jaki. To nie jest zwykła woda, którą zwykliśmy nazywać hydrolatami. To też nie jest tonik, który przede wszystkim ma nam wyrównać ph. To jest bogata, nieco oleista kompozycja, po której pachniecie jak pączek! Świetna, jeśli szukacie czegoś pomiędzy tonikiem nawilżającym, a serum/kremem. Cudowny dodatek/booster dla kremu. To coś bardziej jak serum, o oleistej konsystencji, ale nie musicie się bać. Ta formuła nie powinna Was zapychać. Silnie odżywia, koi, stanowi świetne „zamknięcie” pielęgnacji.

Jeśli Waszym skórom brakuje odżywienia, a boicie się olei – to jest totalnie coś dla Was.

Widziałam na wizażu opinie, że to się nie nadaje do użycia, bo dziewczyny spodziewały się toniku. To jest hydrolat o wyjątkowo bogatej kompozycji i powiem Wam, że chętnie po niego sięgam. Za każdym razem uśmiecha mi się mordka jak pachnę pączkiem, a do tego wiem, że jak wstanę (stosuję tylko na noc, bo jest tłusty i lepki) to będę  mieć buźkę niemowlęcia.

Naprawdę warto spróbować. Myślę, że świetnie się sprawdzi także w lecie. Dla podsumowania: to stosowania jako bogaty tonik, serum, krem, dodatek do maseczki, olej, podkład pod olejowanie na włosach, balsam do ciała. No super uniwersalna formuła, takie lubię najbardziej!

To teraz czas na sera przeciw pierwszym zmarszczkom

Do pokazania mam dwa, oba przeciwzmarszczkowe – trzydziestko, nadciągaj 😀

Serum antyoksydacyjne z witaminą C Natura Siberica
Serum antyoksydacyjne z witaminą C Natura Siberica

Zacznę od „zwykłego” antyoksydacyjnego serum od Natura Siberica (Oblepikha C-Berrica). Bardzo fajna seria, nieco droższa niż te, w które zwykle celuję. Jednak serum dorwałam na promocji za 20 złotych. Mnóstwo ekstraktów, stabilna witamina C, lekka, niezapychająca formuła. Lepiąca i gęsta, więc polecam nakładać pod krem. Jedyne co, to ten retinol to taki tylko, żeby był, ale nie ma co narzekać, bo kosmetyk ogólnie jest super. Jak chcecie działać profilaktycznie jeśli chodzi o zmarszczki to naprawdę polecam.

Ze zmarszczkami to jest raczej tak, że jak już się zrobią, no to po ptokach.

Wszelkie kremy „przeciwzmarszczkowe” nie są do stosowania, kiedy zmarszczki już mamy, tylko ZANIM się pojawią. Używamy ich profilaktycznie, przeciw pojawieniu się zmarszczek. A one pojawiają się wtedy kiedy mamy osłabione włókna kolagenowe (niedożywione, zmęczone, uszkodzone). Najłatwiej o zmarszczki na twarzy, bo „pomagają” w tym mięśnie, które się nie rozluźniają same i „zginają” nam skórę, a potem jej nie prostują. Łopatologicznie, ale wydaje mi się, że tak najłatwiej zrozumieć o co chodzi. O więcej info zachęcam do oglądnięcia filmów Azjatyckiego Cukru na YT:)

Więc, aby te włókna kolagenowe były w dobrej kondycji to powinniśmy zdrowo się odżywiać i dbać o ogólną kondycję organizmu, nie stresować się itp., ale też unicestwiać wolne rodniki, które atakują ten kolagen (i nie tylko). A unicestwiamy je substancjami antyoksydacyjnymi. Dlatego wszelkie produkty anty-age, przeciwzmarszczkowe i ujędrniające skupiają się wokół tych substancji. Taką prewencję utrudnia fakt, że po 25 roku życia produkujemy mniej kolagenu niż się „zużywa”, a potem jest już tylko gorzej 😀

A co mamy zrobić jak już zmarszczki są?

Po za poprawą jakości snu, odżywiania i stylu życia, co jest oczywiste to niestety pozostają zabiegi, kolagen doustnie (ten z małymi cząsteczkami) i… EGF. Po polsku jest mało treści odnośnie tego składnika i wszystko co wiem to wiem od Azjatyckiego Cukru (obczajcie na jej blogu). Postanowiłam spróbować takiego serum z EGF.

Revolution Skincare serum z EGF
Revolution Skincare serum z EGF

Szukałam kremów i innych kosmetyków, które byłyby dostępne na polskim rynku, ale było z tym dość ciężko (albo drogie, albo  skład opierający się na wazelinie) , więc kupiłam serum z Revolution Skincare. Btw mają całkiem dobre kosmetyki.

Serum jest wodniste, do kupienia za ok. 40 zł/30 ml tu macie skład: Aqua/Water/EAU, Propanediol, Glycerin, Butylene Glycol, Xanthan Gum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Phospholipids, Disodium EDTA, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, rh-Oligopeptide-1.

Ta substancja na końcu to właśnie EGF. Trochę nie wierzyłam, że tak mała ilość substancji aktywnej może coś zdziałać, ale czytałam też, że tego nie stosuje się dużo. Nie wiem, nie znam się. Po za tym mamy trochę substancji nawilżających i konsystencjo twórczych oraz oczywiście konserwanty.

Stosuję to serum głównie pod oczy (mniej niż kropelka), bo to tam mam najgorszą skórę i powiem Wam – żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia (nie mam tego w głowie, a skoro mam bloga i chcę o tym pisać to powinnam pamiętać, że to cenna rzecz).

Co prawda zmarszczki nadal mam, ale jakie one są płytkie! To serum działa.

Musicie poczekać parę miesięcy (jak na wszystko, skóra to nie pstryczek wyłączniczek, żeby widzieć efekt od razu), ale uważam, że warto spróbować. Dwie najgorsze zmarszczki, które nie są mimiczne, a takie „prawdziwe” spłyciły mi się naprawdę znacząco (ale nie znikły oczywiście). Skóra w ogóle wygląda na gęstszą, jędrniejszą. Mam ogromną nadzieję, że zmniejszą się jeszcze bardziej. Jestem gdzieś w połowie buteleczki, a dotychczasowe efekty pozwalają mi wierzyć, że jest duża szansa na jeszcze większą poprawę.

Oczywiście na po za serum nakładałam pod oczy ten sam krem co zawsze i dodatkowo zaczęłam każdorazowo „zamykać” te składniki pod olejem z czarnuszki. Ten olej działa także silnie antyoksydacyjnie i ma mnóstwo kwasów tłuszczowych (NNKT), więc pewnie wpłynął korzystnie na tą stefę pod oczami, ale tę mieszankę stosowałam już wcześniej, a takiego efektu „wow” nie zauważyłam. Dopiero serum z EGF zrobiło mi różnicę. Na pewno kupię kolejne buteleczki i pewnie zacznę stosować na całą twarz.

Próbowałam używać na czoło, gdzie w tym roku pojawiły mi się zmarszczki, ale lepsze efekty w tym obszarze daje masaż rozluźniający mięśnie (oczywiście znajdziecie go u Azjatyckiego Cukru).

Update 04.2021: Widzę poprawę stanu skóry jak go używam. Największa różnica była po 3 miesiącach i właśnie wtedy napisałam o tym na blogu. Teraz mija kolejne półtora i nie widzę już dodatkowych zmian tak na oko, ale zmarszczki się spłyciły nieco bardziej. Nie widać tego w normalnym ułożeniu skóry, dopiero jak np. korektor wejdzie w zmarszczki to widzę, że są płytsze.

Photoshopa nie ma, ale uważam, że warto spróbować na własnej skórze. Szczególnie, gdy pogorszył Wam się stan skóry z wiekiem, a dbacie ogólnie o zdrowie i po prostu chcecie nieco zatrzymać czas 😉 Myślę, że kupie ponownie, ale za jakiś czas. Obecnie stosuję serum także na całą twarz.

Last, but not least – naturalne oleje i świetna nawilżająca maska

Na sam koniec mam dla Was oczywiście olej z czarnuszki, w 100% naturalny krem oraz bardzo fajną maskę nawilżającą.

Beaute Marakech olej z czarnuszki i krem dzień
Beaute Marakech olej z czarnuszki i krem dzień

Olej z czarnuszki (ja kupiłam Beaute Marakech) co prawda trochę capi, ale polecam.

Szczególnie przy odbudowie równowagi hydrolipidowej czy jako serum antyoksydacyjne. To jest tzw olej suchy, który nie powinien zapychać. Jednak przy cerze tłustej należy uważać i stosować raczej w małych ilościach. Np. kropelka kremu i kropelka tego serum na całą twarz raz na czas. Razem z kremem jako maska nałożona przed peelingiem, albo po. Bądźcie ostrożne, ale totalnie polecam. To bardzo bogaty olej i sprawdzi się też przy AZS lub większych suchościach skóry. Albo właśnie pod oczy, jako zamknięcie kremu, tylko uważajcie, żeby nie dostał się DO oczu 😉

Możecie go nakładać z powodzeniem na gojące się ranki/wypryski czy na przesuszone dłonie. Jest meeega wydajny. Podobno działa też na wypadające włosy, ale nie wiem. Możecie o nim więcej poczytać u Aliny 🙂

Krem na dzień z Beaute Marrakech ma całkowicie naturalny skład i zawiera niemal same oleje.

Przede wszystkim olej z opuncji figowej, olej arganowy oraz kokosowy. Teoretycznie jest to wersja lżejsza, na dzień, ale prawdę mówiąc ciężko mi sobie wyobrazić nakładanie właściwie czystych olei na dzień. Dla mojej skóry ta formuła jest oczywiście za ciężka, ale krem kupiłam dla mojego narzeczonego, który ma skórę suchą. Niestety on nie lubi z niego korzystać i trochę mu się nie dziwię. Krem jest mocno lejący się i rozwarstwia się, ze względu na olej kokosowy, który się krystalizuje. Łatwo go wylać z opakowania przez to niestety aplikacja jest dość upierdliwa. Nakładam go niewiele pod oczy zamiennie z olejem z czarnuszki, który preferuję, bo aplikacja jest poprzez pipetkę, więc bardziej higieniczna.

Sam w sobie nie jest zły, ale ciężko mi będzie go zużyć. Jednak jeśli poszukujecie fajnej formuły olejowej to ta firma ma parę perełek w swojej ofercie. Ja kupuje ich produkty w Drogerii Natura 🙂

Na koniec zostawiłam maskę, która używam rzadko, ale bardzo ją lubię.

Jak wiecie, skóra tłusta nie potrzebuje dużo, żeby być odżywioną, ale jeśli ją przesuszę, albo pod makijaż albo mam takie widzimi się 😀 to używam tej maski.

Czyli Miraculum woda termalna (maska/krem na noc). Jest lekka, pachnie jak wakacje, tak morsko i jest wydajna. Ma fajny skład, choć byłam zaskoczona, że działa tak fajne. Można ją zostawić na całą noc na buzi, albo zmyć. Ja zawsze ją zmywam, ale to ją miękka buzię zostawia to jest cudowne i polecam. Szczególnie fajnie nakładać ją przed makijażem, bo pozostawia taką buzię, że potem wyglądacie jakbyście miały wyblurowaną skórę. Normalnie wygładzenie jak filtrem z instagrama 😀

Czasem nakładam ją pod oczy, na to olejek z czarnuszki, a na resztę twarzy maseczkę oczyszczającą z serii Bielenda Cbd Cannabidiol (detoksykującą).

Mam nadzieję, że dowiedziałyście się czegoś nowego! Znacie te kosmetyki, a może macie własne rekomendacje? Napiszcie mi w komentarzach 🙂

Twoja opinia jest dla mnie ważna, daj znać co myślisz:
[Wszystkie głosy: 0 Średnia ocena: 0]